"wypalenie nadnerczy” - dysfunkcja osi HPA
Jeśli "wypalenie nadnerczy” w medycynie nie istnieje, to z całą pewnością istnieje dysfunkcja osi HPA. Okeśla ona stan w którym wycieńczony chorobą organizm, utracił zdolności do efektywnej walki ze stresem. Skomplikowana sieć biochemicznych połączeń komunikacyjnych, łącząca ze sobą układ hormonalny z układem nerwowym uległa desregulacji.
Kiedy tylko pojawi się stres, infekcja czy stan zapalny, w osi HPA ogłoszony zostaje "alarm". Podwzgórze, a następnie przysadka wymusza na nadnerczach zwiększenie produkcji kortyzolu. To pierwsza faza planu obrony organizmu przed stresem. Nadnercza wyrzucają zmasowane ilości kortyzolu, który na dłższą metę stałby się toksyczny dla ośrodka pamięci, mogłby uszkodzić mięśnie i wywindować w kosmos cukier. Jednak oś jest na tyle czujna i kiedy tylko zorientuje się, że sytuacja zagrożenia nie jest krótkotrwałym stanem przejściowym, załącza mechanizm obronny wprowadzając oś w fazę adaptacji. Oś próbuje tym samym wyregulować stan, zachowując wysoką gotowość, ale przy mniejszym wydatku energetycznym.
Organizm zaczyna oszczędzać i wyłącza "luksusowe" funkcje (np. libido) które nie są niezbędne do przetrwania. Odczuwamy pobudzenie i pojawiają się pierwsze oznaki zmęczenia. W fazie adaptacji możemy funkcjonować miesiącami, a nawet latami. To jest etap, w którym ludzie odczuwają stres, ale często mówią „daję radę" To złudne poczucie siły. W rzeczywistości organizm jedzie na „kredycie metabolicznym”, zużywając zapasy magnezu, witamin z grupy B i cynku. Warto wspomnieć, że kortyzol jest hormonem przeciwstawnym do insuliny. Długotrwała faza adaptacji (wysoki kortyzol) niemal zawsze prowadzi do insulinooporności i gromadzenia tłuszczu w okolicy brzucha (tzw. oponka stresowa), mimo braku zmian w diecie.
Poziom kortyzolu jest ciągle wysoki i zalewa komórki, których receptory z czasem zmniejszają swoją wrażliwość. W odpowiedzi nadnercza znów windują kortyzol a wszystko odbywa się kosztem kradzieży surowca innym hormonom. W końcu mózg (podwzgórze i przysadka) „stwierdza”, że dalsza produkcja kortyzolu w takiej ilości grozi śmiercią komórek mózgowych i wydaje polecenie "wygaszenia" osi HPA. Wchodzimy w fazę kapitulacji. Pojawia się "sławne" zmęczenie, które potocznie nazywamy wypaleniem nadnerczy.
Medycyna jasno określa, że nadnercza albo działają, albo nie. Nie ma nic pomiędzy. Więc dlaczego nadnercza skapitulowały? Ponieważ mózg, w wyniku przewlekłego stanu zapalnego, decyduje o „wyłączeniu” produkcji hormonów, by chronić organizm przed nadmiernym stresem oksydacyjnym.
Przejście z fazy adaptacji (gdzie organizm jeszcze "walczy i daje radę") do fazy kapitulacji (wyczerpania) to moment krytyczny. Często nazywa się to "pukaniem do dna". W fazie adaptacji kawa daje nam "kopa", pozwala dociągnąć do wieczora. W fazie kapitulacji: Kawa przestaje działać lub, co gorsza, po jej wypiciu czujesz się jeszcze bardziej zmęczony, a jednocześnie pojawia się wewnętrzne drżenie i lęk. To znak, że kofeina próbuje wycisnąć kortyzol z "pustych magazynów", a organizm w odpowiedzi wyrzuca jedynie adrenalinę..
W fazie adaptacji czujesz zmęczenie zwykle wieczorem. Po przejściu do fazy kapitulacji pojawia się potężny deficyt energii w środku dnia. Masz wrażenie, że musisz się natychmiast położyć bo Twoja "bateria" ma jedną kreskę. To efekt załamania się dobowego rytmu kortyzolu. Kiedy szybko wstajesz z krzesła lub łóżka, robi Ci się ciemno przed oczami i kręci Ci się w głowie. Twoje nadnercza nie nadążają z wyrzutem hormonów, które powinny błyskawicznie obkurczyć naczynia krwionośne, by krew dotarła do mózgu. Wszystko jest efektem "kradzieży"surowca. Nadnercza kosztem innych hormonów (Aldosteron,DHEA) utrzymywały produkcję kortyzolu.
W fazie adaptacji trening mógły Ci pomagać "rozładować stres". W fazie kapitulacji po treningu (nawet lekkim) czujesz się "chory" przez kolejne kilka dni. Organizm nie ma DHEA-S, by naprawić mikrourazy, a brak kortyzolu powoduje, że stan zapalny powstały po ćwiczeniach rozlewa się po całym ciele. W fazie kapitulacji mamy ciągle zakwaszone mięśnie. Ból wskazuje na chorobę, a to kortyzol nie wyrównał stanu zapalnego po spacerze, myciu się, czy zwykłych czynnościach. Kiedy tylko wstaniesz z łóżka, zaraz myślisz aby tam wrócić.
Najgorsze są wieczory. Gdy próbujesz zasnąć, Twoje ciało jest w stanie dziwnego czuwania.
Mózg jest "zalany" resztkami adrenaliny i glutaminianu. Kortyzol normalnie pomaga w konwersji glutaminianu do GABA (wyciszenie). Gdy osi brakuje rytmu, zostajemy z nadmiarem glutaminianu, co fizycznie uniemożliwia "wyłączenie" myśli. Ale kiedy uda się nam jakimś cudem zmrużyć oko, wybudza nas zryw adrenaliny.
Budzisz się z walącym sercem, zlany zimnym potem, w stanie pełnej gotowości. To efekt wyrzutu adrenaliny, która próbuje podnieść spadający poziom cukru (bo nadnercza nie dostarczyły kortyzolu). Czujesz, jakby Twoje nerwy były podłączone do prądu. Ręce mogą być stabilne, ale w środku "chodzisz jak galareta". Adrenalina gwałtownie zwęża naczynia krwionośne, czujesz napływ gorąca i dreszcze. Mózg dostaje sygnał o adrenalinie i desperacko szuka powodu – zaczynasz analizować wszystkie problemy życia, choć przyczyną jest czysta biochemia. To najbardziej wyniszczający stan w którym komórki nie mają energii a system nerwowy jest zalany adrenaliną.
To najistotniejszy punkt "programu". To toksyczny niepokój, który pojawia się bez żadnego wyraźnego powodu. Gdy oś HPA jest niewydolna, organizm traci główny hamulec bezpieczeństwa. Jeśli kortyzolu jest za mało lub jego rytm jest zaburzony, organizm sięga po plan awaryjny: adrenalinę.
Ponieważ kortyzol (naturalny lek przeciwzapalny i przeciwhistaminowy) zaczyna być "na kartki", nagle wracają stare infekcje (np. opryszczka, borelioza). Pojawiają się nowe alergie pokarmowe i powoli MCAS zaczyna przejmować stery – reagujesz na zapachy lub jedzenie, które wcześniej Ci nie szkodziło.
Warto zapamiętać, że w dysfunkcji osi HPA Twoje nadnercza zazwyczaj są fizycznie zdrowe. To Twój mózg "odciął zasilanie", by nie dopuścić do spalenia instalacji elektrycznej całego organizmu. Wypalenie nadnerczy jest zatem potocznym, a nie medycznym określeniem utraty zdolności do walki ze stresem.
Ciąg dalszy o diagnostyce, wsparciu, kradzieży hormonów i MCAS, który początkowo jest skutkiem, a staje się przyczną, w kolejnym artykule










Komentarze
Prześlij komentarz